dziennikarski blog

Twój nowy blog

Z uśmiechem pobłażania oglądamy wygłupy Doroty Gawryluk przeistaczającej się z poprawnej, acz drugoligowej dziennikarki telewizyjnej, w miłą dla Leppera i Romana dyspozycyjną paniusię (to w programach telewizyjnych).

Ostatnio Marcin (ładne imię, w tym przypadku nie pasuje) Wolski, nowy szef PR1, podrzędny pisarzyna fantasta, spec od political fiction i satyryk, wymienił Małgorzatę Słomkowską z PR1 na swą długoletnią znajomą Gawryluk właśnie. Dorocie zlecił przeprowadzenie wywiadu z preziem Kaczyńskim Lechem. Mimo, że to Słomkowska do tego wywiadu się kilka dni przygotowywała.

Gawryluk propozycję w podskokach przyjęła, a i wywiad był przecież „mniej jątrzący i brutalny” (jakby powiedział Edgar Gosiewski lub premier Jarosław Kaczyński), a że niektórzy twierdzą że nudniejszy…

Przy okazji Wolski powiedział, że pomógł 12 lat temu Gawrylukierowej wejść do zawodu, bo „pochodziła z miejscowości, w której [Wolskiego] rodzice mieli daczę”.

Dacze kolego Wolski to są pod Moskwą. W Polsce ludzie miewali za komuny działki, emeryci mieszkający w blokach mają je do dziś. Ale może już od tej fantastyki wszystko się Tobie, Marcin, pojebało.

- Spójrzmy na to tak, że PiS jest przeciw związkowi działkowców, więc żeby nie ryzykować Wolski użył słowa dacza, kojarzącego się z Rosją, czym zapunktował u endeckiego LPR i samego wicepremiera Giertycha – tłumaczy dla dziennikarskiego politolog i językoznawca Donald Peowski. – Buduje w ten sposób szerokie poparcie polityczne dla swego kierownictwa stacji, a także okazuje swą niższość, służalczość, lojalność, wierność, podległość oraz chęć bycia wycieraczką dla PiSu… – Peowski tłumaczył nam jeszcze długo, ale niespecjalnie nas to interesowało. Udawaliśmy jednak, że słuchamy.

Przecież my to wszystko wiemy. Tylko, że lepiej.

I jako, że do Skowrona zawsze mieliśmy słabość – wierzymy, że mu się uda w jakimś stopniu tę elitarność Trójki przywrócić.

Wojciech Mann może znów zacznie Trójki słuchać, ale my mimo wszystko nie zamierzamy. Trójka chyba by nas już nie pociągała, to chyba radio dla ludzi starych, a przynajmniej mentalnie starych, jeśli słuchają go ludzie młodzi to ‚starzy-malutcy’.

Może w sieci pojawią się jakieś interesujące projekty radiowe. Swoją drogą, w USA obecnie radio ma obecnie największą słuchalność wszechczasów. Jest to m.in. ‚zasługą’ korków ulicznych, ale też olbrzymiego pluralizmu i bogactwa rynku radiowego w Ameryce (od konserwatywnej sieci niezależneych talk-radio do liberalnych sieci komercyjnych; od country do alternatywy). Społeczeństwo amerykańskie teraz to doceniło, szczególnie, że telewizja bombarduje je coraz bezmyślniejszą papką.

Oświadczenie Jacka Sobali na stronie Radia BIS (link tutaj):

Hmm… Radio? … początek to Radio „Solidarność” – wspominam ten romantyczny czas z sentymentem… potem Radio „ESKA” – byłem dj-em, redaktorem, dyrektorem programowym, później Radio „TOK Fm” – męczące, ale potrzebne doświadczenie i jeszcze poranki w Radio „PIN” – odpoczywałem…

Teraz BIS Polskie Radio – sorry i wybaczcie Ziomale, ale chcę zrobić z „BIS” najlepsze radio w Polsce – inteligentne, oddychające, uśmiechnięte i rozkołysane. Jak to zrobić wiem. Jeśli mi nie pozwolą odejdę.

Sobala, ile Ty masz lat ‚Ziomalu’? Weź się chłopie opamiętaj i nie kompromituj. Jeśli coś dobrze działa, po co psujesz? W Pulsie wyglądałeś na w miarę przyzwoitego dziennikarza, teraz masz szanse zostać drugim Assendim. On był ‚komisarzem rynku’ w Radiostacji, a czy Ty będziesz ‚komisarzem politycznym’ w BIS to już zależy tylko od Ciebie. Rzeczywiście może wypij sobie jakieś ziółka i odejdź. Ludzie mają długą pamięć, a młodzi ludzie będą żyli dużo dłużej niż Ty. Pamiętaj o tym.

6:00 Gimnastyka na początek dnia

7:00 Przegląd sanatoryjny i prognoza pogody

8:00 Co dobrego zrobił dziś Pan Prezydent

8:30 Co dobrego zrobił dziś Pan Premier

10:00 Słuchowisko muzyczne z cyklu „Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania” odc. 2 pt. „To wszystko zasługa mojego brata”

10:30 Okno Radia Maryja w Radiu Pis i felieton ojca Tadeusza Rydzyka

11:00 Dobre Wiadomości Rządowe

11:30 Monitor Rządowy Polski

12:00 Słuchowisko „W Polsce nie było wolnych mediów” (dopóki nie przyszedł PiS)

12:45 Słuchowisko edukacyjne z cyklu „Kochane dzieci”, odcinek 2 pt. „Czemu Max Cegielski był zły, a usunięcie przeglądu prasy ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych wcale nie było spowodowane przedrukowaniem tam krytycznego artykułu o Lechu Kaczyńskim z ‚taz-u’?”

15:00 Imiona polskie [czemu nie wielką literą? - pytanie KRRiTV]: Jarosław

16:00 Reportaż radiowy „Nie ma tu w polsce cenzury, PiS się nią brzydzi, a Dorota Gawryluk prowadzi swój program w taki sam sposób w jaki prowadziła i wcale się nie boi zwolnienia, a na Woronicza jest pełna wolność słowa”

17:00 Bez Autocenzury – program Bronisława Wildsteina

18:00 Warto Rozmawiać – w wersji radiowej

19:30 Zamiast Wiadomości – Wieczorynka – O dwóch takich co powiesili księżyc na nieboskłonie, aby _polskie_ dzieci mogły spokojnie spać

20:00 „Typowo polski kult matki na przestrzeni wieków” dyskusja ekspertów z Wyższej Szkoły Społecznej i Medialnej w Toruniu, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz UKSW w Warszawie z gościnnym udziałem eksperta o. Jana z Uniwersytetu w Leuven

21:00 Serial dylematy: „Nie mam co dać Piotrowi Semce po artykule w „Dzienniku” bo Woronicz i Radio są już rozdane”

21:15 Imiona polskie [czy "Polskie"
nie mogłoby być wielką literą? - Ela Kruk]: Lech

22:00 Imiona polskie: Kazimierz

22:03 Dobre Wiadomości Rządowe

23:00 Spokojna muzyka kojąca polską młodzież

24:00 Ochłapy dla koalicji, z cyklu „Głos Transylwanii” odezwa Ministra Edukacji Narodowej Romana Giertycha do polskiej młodzieży. Temat odezwy: „Narkotyki, papierosy i alkohol są złe, natomiast getta łatwkowe były całkiem niegłupie. Pij mleko będziesz taki wielki jak pan minister. Z zawodu jestem historykiem, a nie prawnikiem, tylko wcześniej mi się myliło. Jeden koleś skrytykował Młodzież Wszechpolską i już leży i kwiczy i nie ma roboty, więc powiedzcie swoim kolegom łobuziakom, aby się pilnowali”

01:00 Nazwiska polskie: Lepper [czy to aby nie przesada? - Ela Kruk z KRRiTV]

02:00 Muzyka kojąca POLSKĄ młodzież

03:00 Halka Moniuszki

04:00 – 06:00 Wszystkiemu winna jest PO (Mjuzik kolm dałn polisz jouth), „Kochana Polsko” O.S.T.R. [raper antyunijny - wiadomość dla pani Eli Kruk]

Radio Bis było przez ostatni rok całkiem niezłą stacją. Audycje były pełne reggae, ragga, dobrej muzyki z szeroko pojętej sceny elektro, poranki w Bisce były chyba najbardziej dynamiczne w polskim eterze i nie było tam tak wszędzie wylewającej się komercji jak w Radiostacji. Zachowano przy tym edukacyjny charakter stacji, nadal prezentując m.in. audycje nauki języków, lingwistyczne, naukowe etc.

Krzysztof Czabański wyrzucił z tej stacji odpowiedzialnego za kurs Bisski szefa Kamila Dąbrowę, a posadził na stanowisku… Jacka Sobalę.

Coś niecoś o Sobali. Osobiście nikt z nas go nie zna, ale prowadził bardzo fajny i ciekawy „Puls wieczoru” na TV Puls, gdzie polityków traktował z pewną nutką anarchistycznej nonszalancji. Tak nam się przynajmniej wydawało. Jak walili ewidentne bzdurki, robił takie miny, jakby nie chciał dalej słuchać i z wyższością przerywał. Wydawało nam się, że to spoko ziom.

Ale tylko nam się wydawało.

Oto, co napisano na wirtualnemedia.pl:

Pierwszą decyzję jaką podjął Sobała było usunięcie z ramówki programu Maxa Cegielskiego. Powód? Zdaniem autorów programu poszło o politykę.

- W niedziele 9 lipca miała się odbyć kolejna audycja „Masala” na antenie Radia Bis. W czwartek jej autorzy (Max Cegielski i Rafał Kolaciński) zamieścili na stronie internetowej polskiego radia zapowiedź. Tematem miała być „brunatna księga” publikowana przez antyrasistowską organizację „Nigdy więcej”. Zapowiedź kończyła się następującym fragmentem: „”Nigdy więcej” od 1990 roku odnotowało czterdzieści ofiar śmiertelnych agresji na tle ksenofobicznym. (…) podżegający do przemocy faszyści są często blisko związani z Ligą Polskich Rodzin i z Młodzieżą Wszechpolską. Zabójcy mają więc poparcie w rządzie Rzeczpospolitej, a posłowie, urzędnicy i ministrowie z tych organizacji są pośrednio współwinni śmierci niewinnych ludzi”.
Następnego dnia autorzy audycji otrzymali telefon z sekretariatu Polskiego Radia Bis. Sekretarka w imieniu nowego dyrektora Jacka Sobali pytała się czy temat audycji może zostać zmieniony. Ponieważ nie było to możliwe poinformowała, że niedzielna audycja się nie odbędzie. Max Cegielski został zaproszony na spotkanie z nowym dyrektorem. W jego trakcie, w poniedziałek 10 lipca został poinformowany, że współpraca z Masalą zostaje zakończona. Jacek Sobala pokazał mu wydruk z opisem audycji, ostatnie zdanie było podkreślone. Dyrektor stwierdził, że na takie poglądy i taką audycje nie ma miejsca w „nowej formule programowej radia Bis”.
Przypomnijmy, że kolektyw Masala prowadzi audycje w Bis od roku.
Od stycznia 2006 program został wydłużony do 2 godzin, był emitowany w niedziele od 20 do 22. Jego hasłem było „pokojowe zderzenie dźwięków i kultur”, czytamy w informacji przesłanej do Wirtualnemedia.pl.

Co na to Radio Bis?

Na stronie internetowej stacji pojawił się komunikat odpowiedzialnego za muzykę w stacji Piotra Kordaszewskiego.

- Z przyczyn merytorycznych z anteny schodzi audycja „Masala” Maxa Cegielskiego, napisał Piotr Kordaszewski.

- Jestem zdania, że media publiczne nie są miejscem do stawiania takich tez – dodał „Gazecie Wyborczej” nowy dyrektor Radia Bis Jacek Sobala.

Kamil Dąbrowa, odwołany tydzień temu dyrektor Radia Bis: – Ta audycja była bardzo wysoko oceniana, a jej edukacyjno-muzyczny charakter świetnie wpisywał się w pojęcie misji, którą powinny realizować media publiczne. Jej zdjęcie to początek zmian, które mogą zmarnować wszystko, co udało nam się osiągnąć w tej stacji przez ostatni rok. Robiliśmy rozgłośnię dla młodych ludzi. Dla kogo będzie teraz, nie wiadomo, bo nie słyszałem, żeby dyrektor Sobala przedstawił jakiś swój pomysł na to, jakie ma być Radio Bis.

Przy okazji dowiedzieliśmy się, że z ramówki Radia Bis zniknie ciężka muzyka.

- W nowej formule programowej stacji nie mieszczą się „ciężkie” gatunki muzyki. Nie będą one prezentowane na naszej antenie. W tej chwili zmiany dotyczą głównie audycji „Mocne nocne” (zostają zastąpione „Nocnym oddechem muzyki”) i „Lekkie dzienne”. Upodobania muzyczne autorów tych audycji są na tyle rozległe, że część z nich na pewno będzie nadal Wam towarzyszyć, informuje Piotr Kordaszewski.

Jeśli Sobala chce utrącić najlepsze audycje w Bissce, a Mocne nocne niewątpliwie do nich należały, jaki target chce przyciągnąć w zamian?

Moherowe babcie? Czy tego długowłosego idiotę z „Anioł przychodzi wieczorem”, który opowiada swoje farmazony w TV Puls?

Sobala okazał się kolejnym pokemonem sterowanym przez polityków, zwalniającym dobrych dziennikarzy, bo są „nie swoi”, bo ośmielili się skrytykować Ligę Polskich Rodzin czy tak szanowaną organizację jak Młodzież Wszechpolska.

Ciekawe, czy Wildstein i Skowroński, który ku naszemu zadowoleniu został szefem radiowej Trójki, też będą dyspozycyjni.

Władza korumpuje, panie Sobala?… Ale żeby tak od razu na początku?

… moga mu sie pomylic premier z prezydentem.

Niektorym (np. zagraniczniakom i pani Joli z Bieszczad) nawet teraz blizniaki sie myla.

W Naddniestrzu rzadzi tata z synem, w sultanacie Brunei sultan z bratem, w Polsce blizniactwo. Na pewno jest oryginalnie. Zobaczymy, co nowy premier bedzie majstrowal przy polskich mediach, ktore wedlug Jarusia wolne nie sa.

Jesli bedzie robil to samo, co jako redaktor naczelny „Tygodnika Solidarnosc” (traktowal tygodnik instrumentalnie jako tube swojego owczesnego obozu politycznego), slowa Jarka Kaczynskiego moga okazac sie prorocze. Juz on sam moze sie o to postarac.

Poczekamy. Popatrzymy. Polsuchamy.

Na razie tylko udzialy mniejszosciowe. Ale to znaczy, ze bedzie chcial wziac calosc.

Duzo sie plotkowalo odnosnie tego, ze Berlusconi kupi Puls. Malo kto przypuszczal, ze na taki ruch zdecyduje sie Rupert Murdoch, australijski magnat medialny z amerykanskim obywatelstwem (ktore nabyl, aby moc byc powaznym graczem na amerykanskim rynku medialnym).

Skoro Murdoch inwestuje w polski rynek znaczy to, ze rynek sie rozwija. Znaczy to tez, ze splynie tu duzo pieniedzy. I to, ze Walter i Solorz-Zak niekoniecznie beda spali spokojnie przez najblizsze miesiace.

Nie jest jasne, co Murdoch chce zrobic z Pulsem, natomiast jasne jest, ze nie chce na tej telewizji stracic. Kiedys to byla dobra stacja. Pracowala w niej Magda Molek kiedy jeszcze zapowiadala sie na prawdziwa anchorke, Wojciech Mann, Krzysztof Materna, Waldemar Oginski.

Najlepszym programem publicystycznym w historii polskiej telewizji byl zdecydowanie program Bronislawa Wildsteina prowadzony niegdys w Pulsie.

Tak, dobra telewizja to to byla. Ale ogladalnosci nigdy nie miala. Nigdy nie miala tez zasiegu. Zobaczymy, czy to pierwsze zostanie przywrocone, ale i czy te dwie dalsze cechy w koncu sie pojawia.

Zyczymy duzych zarobkow dziennikarzom i wykonywania dobrej i niezaleznej od warszawskich ukladzikow roboty.

P.S. W najslynniejszym i najbardziej globalnym dziecku Murdocha – Foxie – wiadomosci sa burackie i jednoznacznie prawicowe (w amerykanskiej protestancko-neokonserwatywnej estetyce), natomiast ich okno satyryczne jest zdecydowanie najlepsze wsrod amerykanskich telewizji. I tutaj na pewno prawicowosci zarzucic nie mozna, bo jest ostro wysmiewana, tak jak wszystko inne. To cykl najbardziej politycznie niepoprawnych i niegrzecznych show i kreskowek (te sa najlepsze!), jakie moze zobaczyc Ameryka. Do pelnego sukcesu brakuje im chyba tylko Conana O’Briena. Ten jednak nigdy do Foxa by nie przeszedl, bo jest dla niego pewnie zbyt buracki.

Minister Zytnia Gilowska odeszla. Oby na zawsze. Jesli byl to szantaz lustracyjny, to oby tylko takich bylo wiecej. Byc moze Rzecznik Interesu Publicznego jest ukrytym reaganista i thatcherysta i nie mogl zniesc lenistwa i komuny prezentowanej w dzialalnosci prof. Gilowskiej. Jesli tak, serdecznie go pozdrawiamy. Ciekawe, czy obecny minister finansow to tez kryptosocjalista? Na razie pracowal jedynie jako platny sprzedawczyk dla korporacji, wlasnego nic nigdy nie prowadzil, ale moze chwilowo nie bedzie leciutko obnizal podatkow tutaj poprzez ich drastyczne podwyzszanie gdzie indziej?…

Lubimy byc naiwni. Przynajmniej na poczatku. Przychodzi taki moment, kiedy nasza wlasna naiwnosc zaczyna nas jednak draznic.

Zyta, „tu zwracamy sie do niej – wez cos powiedz!” ;)

Telewizja Polska podjęła decyzję o przygotowaniu kanału TV Białoruś.

Na pierwszy rzut oka to całkiem szlachetny pomysł.

Chwila zastanowienia jednak wystarczy, żeby się przekonać, że pomysł jest dosyć kiepski i chybiony.

Po pierwsze, w Polsce pracuje wg różnych szacunków nawet do miliona Ukraińców. Telewizji dla nich nie ma, ba, nawet programów po ukraińsku było w historii polskiej telewizji zaledwie kilka, wszystkie emitowane w tak atrakcyjnych porach oglądalności, że prawdopodobnie nawet Ukraińcy pracujący w piekarniach nie byli w stanie takiego programu zobaczyć. W Polsce pracują i mieszkają też Wietnamczycy, wiele było pustych debat, jak ich zasymilować i przekonać do polskiego społeczeństwa – ale cienia programu po wietnamsku nigdy nawet w regionalnej telewizji nie było.

Białorusinów w Polsce pracuje znacznie mniej niż Ukraińców. Dotychczas nie było dla nich nawet kilkuminutowego programu, teraz ma być cały kanał. Nie było nawet profesjonalnego portalu internetowego, chociaż przecież to byłby dobry start do tworzenia takiej telewizji i badania potencjalnego zainteresowania odbiorców. Oczywiście jesteśmy świadomi, że chodzi tu nie o to, ilu Białorusinów mieszka w Polsce, ale o to, że Polska podjęła się misji promowania demokracji i wolności w tym kraju.

Prawdopodobnie też dlatego, TVP chce zwrócić się o pieniądze w tej sprawie do… MSZ. MSZ w swej historii daje i zawsze dawało stosunkowo niewielkie kwoty na realizowanie zadań przez podwykonawców, a takim w tym przypadku byłaby TVP. Świadczy to też o mizerii finansowej projektu od samego początku, kiedy publicznie przedstawiciele telewizji mówią, że będą wnioskowali o pieniądze do jednego z ministerstw. TVP, która ma dostęp do pieniędzy z rynku reklamowego, ale jest przecież finansowana z abonamentu obywateli, prosi o pieniądze instytucję, która w całości jest finansowana z pieniędzy obywateli. Paranoja. Należałoby raczej myśleć nad możliwym pozyskaniem pieniędzy z rynku na taki projekt, o ile to możliwe (nie ma szans, bo rynek od razu zweryfikuje prawdopodobnie bliską zeru popularność kanału), lub sfinansowanie go po prostu ze środków telewizji. Jeśli nie ma w budżecie TVP pieniędzy na zrobienie profesjonalnego kanału, to nie można go tworzyć. To tak, jakby nas nie było stać na szampana, ale kupilibyśmy go i pobieglibyśmy z rachunkiem do MSZtu. Jeśli już na starcie są kłopoty finansowe to po co tworzyć w ogóle telewizję, która może przegrać nawet z łukaszenkowską propagandą.

A nie lepiej byłoby te pieniądze (niechby i dołożył się do tego MSZ, kancelaria premiera, prezydenta, ale to wszystko nie byłoby potrzebne – przyszliby reklamodawcy) wydać na coś, co możemy roboczo nazwać TVP English? W Kijowie jest anglojęzyczny dziennik Kyiv Post, w Moskwie jest anglojęzyczny Moscow Times, a także cały anglojęzyczny telewizyjny kanał rosyjski. Jako, że wielu Polaków uważa, że to na wschodzie nie ma cywilizacji i my mamy ten wschód cywilizować – czemu nie mamy produktów medialnych, które na wschodzie już są?

Nie oszukujmy się, obojętnie jak wspaniały byłby nasz boom gospodarczy i nawet jeśliby polska drużyna narodowa wygrała Mundial trzy razy z rzędu, na co się przecież nie zanosi, polski nie będzie językiem międzynarodowym czy światowym. Przez najbliższe lata będzie nim angielski. Białorusini, i nie to tylko ci młodzi, po angielsku mówią całkiem nieźle, a będą jeszcze lepiej.

O pewnych porach w TVP English mogłyby być prezentowane programy w jezyku białoruskim, ukraińskim czy nawet – a niechtam – wietnamskim. A także np. nauka polskiego dla obcokrajowców.

Ale generalnie absolutnym trzonem powinien być angielski. MSZ też mógłby się cieszyć, bo za jednym zamachem oglądaliby to ludzie z Białorusi, Ukrainy, Mołdowy, a nawet z Rosji. A także z mniej ważnych światowych kierunków jak USA, UK, Chiny, Indie, Francja, Brazylia czy Australia.

Nowe władze TVP muszą się zdecydować – TVP coraz bardziej będzie przekształcało się w skansen, czy może chociaż spróbuje powalczyć?

Jeśli nowy kanał ma być sfinansowany przez niezbyt zamożne ministerstwo, nie wróży to ani profesjonalizmu ani niezależności. O światowym czy nawet regionalnym zasięgu też można zapomnieć. Język polski może nie jest na świecie popularny, ale jednym z najmniej popularnych jest język białoruski.

Przyglądając się trendom emigracyjnym, równie dobrze moglibyśmy zrobić telewizję po irlandzku. A zamiast demokracji, której rząd Giertycha i Leppera Zielonej Wyspie chyba nie odmówi, promować tam pierogi. Ten sam efekt.

Tylko czemu znowu za nasze pieniądze?

Przyjęliśmy to na relaksie. Ciekawi jesteśmy, co się bedzie działo.


  • RSS